niedziela, 2 września 2012

Rozdział 4

Zapukała raz, nikt nie otworzył, zapukała drugi nadal, nic. O Dziwo drzwi było otwarte. Weszła do środka nie pewnym krokiem. Nigdy wcześniej tu nie była. Weszła na górę zaglądając do pokoju, każdego po kolei. Gdy zobaczyła swojego byłego chłopaka leżącego na łóżku który spał a w dłoni trzymał butelkę Jack Daniels. Usiadła nie pewnie na łóżku tak by nie usłyszał jej ani się nie obudził. Z jej oczu zleciało kilka łez które spadły na poduszkę.  Tak bardzo za nim tęskniła przez ten czas, od dawna chciała tak bardzo się do niego przytulić, poczuć smak jego ust. Wiedziała że nie wybaczy jej, musiał tyle cierpieć a ona tak bardzo go kochała. Przejechała delikatnie opuszkami paluszków po jego ciepłym ale bladym policzku, nadal był tak idealnie gładki jak dwa lata temu, chłopak nawet nie drgnął, widziała ile zostało w butelce co oznaczało że musiał być już pijany nie powie jak bo nie chciała przeklnąć nawet w swoich myślach. Wzięła butelkę odstawiając ją na stolik. Mimowolnie przytuliła się do niego czując zapach jego perfum przez co rozpłakała się. Poczuła jak Justin się rusza przez co odsunęła się od niego. On otworzył oczy patrząc na nią z zdziwieniem.
- Co ty tu Robisz ? - zapytał, był taki słodki , zaspany a za razem nie miał na nic siły bo ledwo podniósł głowe w górę. 
- Przepraszam. Chciałam tylko zapytać czy Chcesz się widywać z Isabell - zapytała natychmiastowo nadal mając łzy w oczach , a wszystko przez to że znów usłyszała jego głos. Gdy justin Usłyszał imię swojej córki której nie znał łzy napłynęły mu do oczu, wiedziała że to jego ulubione dziewczęce imie i właśnie tak ją nazwała.
- Oczywiście że tak, to moja córka - powiedział wstając po czym wziął butelkę wody i upił z niej kilka łyków.  Angela podeszła do chłopaka dając mu kartkę z adresem.
- Wpadnę po nią jutro - powiedział nie patrząc nawet na brązowo oką, zrobiło sie jej przykro i najzwyczajniej w świecie wyszła. Wcale mu to nie przeszkadzało. Położył jasno niebieską karteczkę z jej idealnym pismem na stoliku i włączył laptopa sprawdzając wszystkie portale na których miał konta. (...)
Jadąc w stronę domu dziewczyny która praktycznie już dla niego nie istniała myślał o wszystkim jak to będzie, przecież nie zna swojej córki, wie tylko jak ma na imię. Co ma teraz do niej podejść i powiedzieć że jest jej tatą, przecież ludzie mogli by sobie pomyśleć że to jego siostra. Nie pewnie wysiadł z samochodu i znajdował sie pod całkiem dużym ale przytulnym domku. Westchnął sam do siebie po czym zadzwonił dzwonkiem do drzwi które otworzyła Angela.
- O Jesteś. Wiesz ja muszę wyjść, ale zostaniesz z Isabell sam? Napewno cię odrazu polubi - powiedziała zakładając torebkę co wkurzyło go i to bardzo. Co ona sobie myśli że nie odzywała się przez dwa lata a teraz znajdzie sobie niańkę do dziecka z dnia na dzień.
- Jasne - powiedział ściągając buty.
- Jak by co dzwoń -  odpowiedziała i wyszła przez co on tylko wywrócił oczami. Wszedł do pokoju gdzie w małym łóżeczku leżała mała dziewczynka. Była naprawdę mała bo na oko mogła mieć z 9  może 10 miesięcy i wszystko by się zgadzało. Była idealna, a oczy miała po swoim tacie. Uśmiechnął sie sam do siebie choć czuł się dziwnie, w końcu człowiek nie dowiaduje się z dnia na dzień że ma dziecko. Isabell spała co sprawiło że zaczęło mu się nudzić.  Usiadł i zaczął oglądać telewizor. Gdy po kilkunastu minutach już przysypiał a za oknem kropił deszcz usłyszał płacz małej. Jak zawsze spanikował bo w końcu nie ma na co dzień dziecka w domu, wtał i wziął małą na rączki próbując ją uspokoić.
- No Już Cicho - bujał ją gadając praktycznie sam do siebie i myśląc co może zrobił. Może jest głodna , właśnie to przyszło mu do głowy. Albo może chce jej się pić. Następna myśl, wszedł do kuchni rozglądając się a na lodówce zobaczył listę. Gdy przeczytał wszystko po raz kolejny wywrócił oczami.
- Mama ci robi plan na dzień? To co ty bedziesz miała jak bedziesz chodziła do szkoły - powiedział do córeczki i wziął butelkę w której była malinowa herbatka dla dzieci, oparł się o blat patrząc na Isabell jak pije i uśmiecha się sam do siebie. Dopiero teraz poczuł tą więź pomiędzy nią a nim. Mała wcale nie płakała że nie ma przy niej mamy ani nikogo bliskiego. Przecież widziała go po raz pierwszy i pewnie nawet nie wiedziała że to jej tata. Po chwili wrócił do pokoju gdzie położył się na kanapie a Isabell położył obok siebie otaczając ją dłonią by nie spadła. Uśmiechnął sie sam do siebie patrząc w telewizor.  (...)
weszła do środka wołając imię chłopaka który nadal był dla niej wszystkim, gdy weszła do salonu zobaczyła go i swoją córeczkę jak śpią razem, mimowolnie uśmiechnęła sie sama do siebie i przykucła przy nich. Wyszeptała imię Justina przez co on przetarł oczy i spojrzał na nią po czym na Isabell a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Spojrzał na zegarek na którym była 21  a przez jego myśl przeszło pytanie gdzie ona była do 21 i czy często tak zostawia ich córeczkę z kim innym.
- Em . Pójdę Już - powiedział wstając z kanapy po czym musnął gładki policzek swojej córeczki i mówiąc krótkie " cześć " wyszedł. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu. Zawsze chciała żeby było jak dawniej. Byli młodzi, niczym się nie przejmowali ale przez jej głupotę zniszczyła wszystko (...)
- Chciał byś pójść ze mną wieczorem na imprezę ? - zapytała blondynka która czuła się coraz bardziej swobodnie przy chłopaku tak samo jak on czuł się normalnie przy niej. W zasadzie było między nimi tylko rok i parę miesięcy różnicy wieku więc to chyba nie było dziwne że ze sobą rozmawiają.
- Imprezę ? A nie sądzisz że to nie odpowiednie?- roześmiał się podwożąc Alison pod jej dom, który nie był daleko od jej, różnica była taka że jej dom był o wiele większy ale mniejszy od domu jego rodziców.
- Nie Czemu, Poznali Byśmy się lepiej a później jako mój " szofer " odprowadził byś mnie do domu - roześmiała się zakładając torebkę na ramie.
- No Okej - uśmiechnął się zastanawiając się nad tym co mówi.
- Przyjdź po mnie o 20 - powiedziała i odeszła w swoich wysokich szpilkach. Jak ona w nich chodziła z tą jej szczupłą figurą, takich szpilkach a do tego z torebką pełną książek u boku. (...)
Przeleciała wzrokiem chłopaka na którego leciała każda dziewczyna w szkole, tyle że tylko ona go znała i miała z tego dużą satysfakcję. Chłopak miał na sobie białą koszulkę jak zawsze czarne spodnie i ciemne buty, a na głowie jak zawsze nieład co każdej się w nim spodobało. Za to dziewczyna miała na sobie czarne rurki jasną koszulkę i wysokie buty jak zawsze od najlepszego projektanta.
- Ładnie wyglądasz - roześmiał się chłopak patrząc na dziewczynę, przeleciał ją wzrokiem z dołu w górę zatrzymując sie na jej tęczówkach. Zauważył że dziewczyna jest całkiem ładna ale to chyba była by tylko przygoda na jedną noc.
__________________________
nie jest najlepszy ale w następnym będzie o wiele więcej akcji.
Mini 5 komentarzy

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 3

Dzień Jak co dzień A Justin nadal był sobą. W jego głowie od czasu do czasu płynęło to pytanie czy to naprawdę on czy po prostu chce taki być. Sam nie wiedział.    Alison jak zawsze w tych swoich ciemnych szpilkach siedziała obok patrząc w swój niebieski i phone. Trochę dziwne bo chyba gdyby ktoś jej nie znał pomyślał by że jest różowy. Za oknem kropił deszcz co nie podobało sie chłopakowi bardzo. Wyjechał właśnie z zakrętu na którym gwałtownie zatrzymał się przez co blondynka siedząca obok poleciała delikatnie do przodu.
- Najwidoczniej pasów zapinać też cię nie nauczyli - roześmiał się po czym wysiadł z samochodu, i podszedł do dziewczyny która wstawała z ziemi i podnosiła rower.
- Ty Naprawdę Musisz zacząć na siebie uważać - roześmiał się patrząc na dziewczynę o brązowych włosach którego imienia nadal nie pamiętał. Podał jej rękę po czym spojrzał w jej oczy w których było coś ciekawego, ale sam nie wiedział co .
- Przepraszam, Masz racje - uśmiechnęła się i wsiadła na rower.
- No Ale dzięki że chociaż zahamowałeś - odpowiedziała po czym się roześmiała i odjechała przed siebie. Dziewczyna jechała na rowerze i przypominała sobie wszystkie wspomnienia z Justinem. Szkoda Tylko że on nie wiedział kim ona jest. Widziała blondynkę obok chłopaka w samochodzie przez co była pewna że są ze sobą. Była dość ładna co nie dziwiło jej że może być z kimś takim jak ona. 
- Jutro mam wolne w szkole - powiedziała Alison wychodząc z samochodu na co Bieber Nie Odezwał się ani słowem. Odjechał do domu myśląc o dziewczynie której naprawdę nie znał, nie znał jej Imienia, ale te oczy. Oczy dziewczyny były czymś co pamiętał od zawsze. Kilka minut później usłyszał dźwięk swojego telefonu, bez wachania odebrał widząc na ekranie napis " mama "
- Halo ? - zapytał dość zdziwiony
- Mógł byś przyjść do nas jak najszybciej - odpowiedziała pytając dość cichym głosem co zadziwiło go jeszcze bardziej.
- Coś się stało - zapytał biorąc kluczyki od samochodu.
- Nie, Ale Myślę że czas żebyś się o czymś dowiedział - po chwili się rozłączyła. Chłopak się zdziwił jeszcze bardziej i chowając telefon do kieszeni wyszedł do samochodu po czym ruszył z piskiem opon pod dom swojej mamy. Gdy już wszedł do środka zobaczył tam swoją mamę i tatę rozmawiającą z dziewczyną. Tą samą dziewczyną z parku, tą która dziś wjechała mu pod koła samochodu, Ta której oczy widział cały czas i miał je w pamięci.
- O co tu chodzi ? - prychnął śmiechem bo jednak rozśmieszyła go ta cała sytuacja,
- Zaraz nie będziesz się śmiał - powiedziała brązowo oka dziewczyna. Usiadł obok swojej mamy patrząc na rodziców.
- Pamiętasz wtedy w parku ?  Kiedy się poznaliśmy, nie poznaliśmy się wtedy. Znam cię od dobrych 4 lat .. - powiedziała patrząc w jego oczy lecz po chwili spuściła wzrok a serce Justina zaczęło mocniej bić, patrzył na nią zdziwionym wzrokiem czekając na kolejne słowa które chciała powiedzieć.
- To Ja, Angela .. - powiedziała podnosząc wzrok w górę. Chłopak patrzył na nią większymi oczami, zastanawiał się przez chwilę nad tym co powiedziała po czym wybuchnął śmiechem. Jak może właśnie rozmawiać z miłością swojego życia, dziewczyną która nie żyje od 2 lat, którą kochał i próbował się przez nią zabić, której śmierć zmieniła całe jego życie.
- Fajny żart - powiedział wstając po czym szybkim krokiem wyszedł na zewnątrz wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Natychmiastowo zapalił jednego siadając na schodkach. Myślał o tym wszystkim, dziewczyna wydawała mu się znana, w szczególności jej oczy. Ale jak to możliwe, co prawda nie był na jej pogrzebie bo myśl o tym że miał by zobaczyć ją po raz ostatni go przerażała. Usłyszał za sobą drzwi które się otworzyły.
- Przepraszam cie - usłyszał jej prawdziwy głos, nadal był taki delikatny i aksamitny. Poczuł jej dłoń na swoich plecach a przez co przez jego ciało przeszły dreszcze.
- Nie Chciałam, byłam w ciąży. mama wyrzuciła mnie z domu, twoja mama mnie nie nawidziła, a do tego przespałam się z twoim przyjacielem.  - powiedziała na co Justin natychmiastowo wstał.
- I Co?! uważałaś że lepiej było by gdybyś kazała powiedzieć innym że nie żyjesz tak !? wiesz co ja przeżywałem? Kochałem cie do cholery .. Byłaś dla mnie wszystkim, płakałem przez ciebie 2 miesiące, nie spałem nie jadłem. Chciałem zabić się pare razy ale mama mnie powstrzymywała. Całe moje życie się zmieniło przez ciebie A ty teraz tak nagle pojawiasz się w moim życiu mówiąc mi prawdę ? Wolałem nie wiedzieć, wolałem brać sie za zwykła nie znaną nastolatkę której pomogłem  ! - wrzasnął wchodząc do środka, w salonie była jego mama i tata a na jej kolanach siedziała dziewczynka, mogła mieć ponad roczek, miała ciemne blond włosy i brązowe oczy. Gdy dziewczynka zobaczyła Justina schowała się w jego mamę ze wstydu. Właśnie w tym momencie skojarzył wszystkie fakty. Wziął kluczyki i odwracając się spojrzał na Angele która stała za nim z łzami w oczach.
- Justin .. - wyszeptała łapiąc go za dłoń.
- Jakieś jeszcze niespodzianki !? Mam 18 lat , jestem Jeszcze dzieckiem a wy wszystko psujecie ! Nie nawidze was rozumiecie?! nie nawidze -  wrzasnął i wybiegł z domu odjeżdżając jak najszybciej mógł. Po drodze o mało co nie rozwalił samochodu a przy okazji i siebie ale nie obchodziło go to teraz. Wbiegł do domu i pierwsze co to udał się do swojego pokoju gdzie żucił się na łóżko z płaczem. Był chłopakiem ale miał uczucia. przypomniał sobie Wszystko, jak cierpiał, płakał nie umiał bez niej żyć, mówił do niej w myślach, wieczorem rozmawiał z nią z nadzieją że go usłyszy a ona narnormalniej w świecie chodziła po ulicy a do tego ma z nim dziecko o którym nic nie wie. przecież tak nie mogło być .


________
Straszne straszne straszne, ale prosze was komentujcie. Max 5 komentarzy
zdziwione ? hm ... nie podoba mi sie ale 4 bedzie lepsza



piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 2

Idąc ciemnym parkiem myślał o swoim życiu, o tym wszystkim co on robił. Przecież nie tak powinno wyglądać życie chłopaka który ma 18 lat. Od zawsze chciał być kimś, mieć rodzinę i własną miłość a był praktycznie nikim. Pieniądze brał od bogatych rodziców którzy kupili mu samochód, dom, nie dość że za to wszystko płacili to dawali mu pieniądze na życie które leciały na ubrania, alkohol i papierosy. Chłopak miał gdzieś co ile kosztuje bo przecież od zawsze miał wszystko to co chciał. Siedział od dobrych 20 minut na ławce w parku, było już dobrze po dwunastej w nocy. W pewnym momencie usłyszał pisk jakiejś dziewczyny i wołanie o pomoc. Od zawsze wiedział że ten park jest nie bezpieczny, bez wahania wstał ruszając za głosem dziewczyny, skręcił w małą drużkę na której końcu była dziewczyna targana przez chłopaka a obok stali o ile się nie mylił jego znajomy, Justin widział jak dziewczyna została uderzona po raz kolejny i nie zastanawiając się ani chwili dużej podszedł do chłopaka i odciągnął go od niej, o mało przez to nie został uderzony ale gdy dał kopniaka chłopakowi w brzuch ten zgiął się w pół a jego znajomi uciekli.
- Chciałeś coś jeszcze jej powiedzieć ? - zapytał chłopaka który leżał na ziemi zginając się w pół, po chwili spojrzał na Justina i plunął krwią wstając i odszedł. Chłopak o brązowych oczach podszedł odraz do dziewczyny która leżała na ziemi i płakała, nie wiedział czy może ją podnieć dlatego też ukucnął koło niej i odgarnął jej włosy z jej twarzy.
- Możesz Wstać ? - zapytał wyciągając w jej stronę dłoń na co ona wstała płacząc, podszedł z nią na ławkę która była zaraz obok i usiadł, nie wiedząc co robić, z oczy dziewczyn lały się łzy, najzwyczajniej w świecie przytulił ją do siebie. W Tej chwili zastanawiał się czy to jego kolejna gra z dziewczyną która była całkiem ładna czy naprawdę było mu przykro, ale przecież nie da się zmienić w pare minut.
- Nie Chce żeby taka ładna dziewczyna jak ty płakała - powiedział a w zasadzie wyszeptał jej do uszka, kilka minut później dziewczyna o nieznanym imieniu już była cicho, trzęsła się z zimna co wcale nie było dziwne, w nocy zawsze robiło się zimno, Justin zdjął z siebie bluzę patrząc na nią.
- Dziękuje ci, gdyby nie ty  .. to nie było pierwszy raz, Jeszcze raz ci dziękuje - na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Nie Masz za co dziękować, chyba każdy by tak postąpił na moim miejscu - uśmiechnął się do niej po czym wstał rozglądając się.
- Chodź Odprowadzę cie do Domu bo chyba nie chcesz wracać sama - dodał na co dziewczyna wstała. Jak się okazało mieszkała parę domków dalej od niego. Dopiero w świetle który padało z okna jej domu zauważył jej kolor oczu i wygląd. Była całkiem seksowna, miała długie ciemne włosy i do tego ciemne oczy, zazwyczaj preferował w sztuczne barbie z blond włosami ale zapewne gdyby dziewczyna o nie znanym imieniu zafarbowała się na blond idealnie pasowała by do jednych z nich. Była szczupła co nie oznaczało że była płaska również w biuście.
- Dziękuje ci jeszcze raz, wydajesz się miłym chłopakiem - powiedziała dziewczyna muskając jego policzek przez co on prychnął śmiechem i odwrócił się wracając do domu. (...)
Wstał rano nie mając pojęcia która jest godzina, patrząc za okno domyślił się że wcale nie jest rano bo słońce wpadające przez okno aż raziło go po oczach. Wyczołgał się z łóżka zapominając całkowicie o wczorajszym dniu, wziął szybki prysznic i jak zawsze wybrał sobie strój w którym po chwili był. Oczywiście nie obyło się bez czapki która miał na głowie, miał ich pełno ale przecież było go stać, miał własny styl a wszystko dlatego że jego mama była sławną projektantką mody. Biorąc kluczyki od samochodu w mgnieniu oka znalazł się w swoim czarnym aucie w którym  było strasznie gorąco. Otworzył dach i ruszył z piskiem opon w stronę domu swoich rodziców. Stojąc na światłach usłyszał głos swojego telefonu i próbując wyjąć go z kieszeni usłyszał trąbienie za sobą. W samochodzie siedziała blondynka z idealnie prostymi włosami, roześmiał się widząc jak dziewczyna bulwersuje się.
- Złość piękności szkodzi kochana - powiedział odwracając się w jej stronę po czym wysłał jej buzi w powietrzu i  ruszył jak zawsze z piskiem opon tylko po to  by pokazać jaki z niego chłopak. Zerkając w tylne lusterko zobaczył że dziewczyna jedzie tą samą ulicą co on co mu się strasznie spodobało. Kilka minut później znalazł się pod wielką willą rodziców, przyciskając guzik brama otworzyła się w parę sekund dzięki czemu wjechał bliżej. Zamknął samochód wchodząc do środka.
- Cześć Mamo ! - wrzasnął wchodząc w głąb mieszkania.
- A co się stało że nasz ukochany syn nas odwiedził - powiedział tata który siedział z laptopem w ręku przy stole.
- Mam sprawę do mamy - powiedział wchodząc do kuchni w której o dziwo była mama.
- To ja mam sprawę do ciebie Justin - powiedziała podchodząc do swojego syna i przytulając go delikatnie.
- Pamiętasz córkę mojej przyjaciółki, ma ostatnio problemy w szkole i - zaczęła na co Justin jej przerwał.
- Mamo wiesz że nie będę pomagał się jej uczyć kiedy sam nie miałem najlepszych ocen w szkole - stwierdził nalewając sobie soku do szklanki.
- Daj mi dokończyć, Wiesz że nie będziemy płacili za ciebie i dawali ci pieniędzy do końca życia, musisz zacząć coś robić a na sam początek myślę że to dobry pomysł. Mógł być odwodzić ja do szkoły i ją przywozić, przecież nie masz daleko a masz samochód i prawojazdy.  - dokończyła na co chłopak prychnął śmiechem patrząc na nią.
- Nie ma takiej opcji - powiedział zeskakując z blatu z zdziwieniem że jego mama nie powiedziała mu wcześniej że tyle razy mu mówiła żeby tam nie siedział.
- Justin, przecież ona będzie się lepiej czuła niż z kimś kto ma 40 lat - podeszła do niego uśmiechając sie.
- Mamo !Ile ona ma lat, 15?  - powiedział lekko oburzony bawiąc się swoim telefonem.
- Ma 17, jest tylko o rok od ciebie młodsza i ja cie wcale o to nie proszę tylko ci mówię, Nie wiem jak poradzisz sobie bez pieniędzy bo ja już postanowiłam - powiedziała wychodząc z kuchni.
- Dobra Bedę po nią rano - wymruczał po czym wyszedł z domu mówiąc krótkie " cześć " i odjechał samochodem pod własny dom (...)
Siedząc w samochodzie zastanawiał się co robi tak wcześniej na zewnątrz a co tego ile dziewczyna może się szykować do szkoły. W Pewnym momencie do jego samochodu wsiadła dziewczyna która widział pare razy wcześniej, tyle że było to chyba z dwa lata temu, od tamtego czasu zmieniła się i to strasznie, co prawda nadal chodziła w drogich ubraniach. Zawsze zastanawiało go czemu takie dziewczyny muszą mieć blond włosy mimo że są doczepiane i długie ciemne rzęsy. Nie przeszkadzało mu to bo wiedział kiedy może sobie pozwolić na więcej ale mimo to było to dla niego dziwne.
- Nie Nauczyli cię szacunku do starszych ? - zapytał z cwaniackim uśmiechem przez co dziewczyna się delikatnie zarumieniła i  założyła nogę na nogę przez co chłopak zauważył jej czarne szpilki od najsławniejszego projektanta.
- Cześć ? - powiedziała z uśmiechem na twarzy po czym przeleciała go wzrokiem. Roześmiał się z tego jak dziewczyny próbują być seksowne i okazać chłopakowi że im się podoba. Nie odpowiadając nic ruszył w stronę jej szkoły, jechał dość szybko bo chciał jak najszybciej być już sam w samochodzie. Gdy kilka minut później był już pod jej szkołą powiedział że równo o 3 ma wyjść bo nie będzie na nią czekał nie wiadomo ilę po czym odjechał gdy blondynka wysiadła. Alison ... kto dał jej takie imię.
***
- Kto to był ? - zapytała jej przyjaciółka która stała przy wejściu do szkoły, wcale nie dziwne było to że miała na sobie różowe szpilki i długie o dziwo ciemniejsze włosy mimo to nadal były blond. 
- Bedzie mnie zawozić i odbierać z szkoły - powiedziała Alison wchodząc do szkoły.
- Ale Ciacho, bież się za niego - powiedziała z uśmiechem na twarzy jej przyjaciółka o ile można było ją tak nazwać. 
- Znam go od 3 lat i jakoś nie mam ochoty się za niego brać co nie oznacza że jest seksowny i przystojny, chociaż może coś z tego będzie - powiedziała dziewczyna układając sobie w głowie plan. 
__________________
Okej, ten rozdział był nudny no ale sama nie wiem czemu, miałam w głowie co innego
ale nie potrafiłam tego opisać. Za to napewo a następnym rozdziale coś bedzie się działo.
Czytasz -  Komentujesz 

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 1

- To co zawsze - powiedział siadając przy barze gdzie było pełno dziewczyn, a za razem chłopaków którzy obejmowali je tylko i wyłącznie by pokazać mu że one są ich. Jak by mnie to jeszcze go obchodziło .. Wziął łyka whisky które zawsze tu zamawiał. Sam nie wiedział po co przyszedł na imprezę sam, kumple zigo wystawili jak zawsze a jednak nie chciał zmieniać swoich planów. W rogu na kanapie jego wzrok zatrzymał się na pewnej dziewczyny. Wyglądała całkiem ładnie, miała jasne długie lekko falowane włosy, długie ciemne rzęsy i wyglądała jak by była smutna, nie zastanawiając się wziął kieliszek z napojem i podszedł siadając obok niej. Przez chwilę wcale nie zwracał na nią uwagi, za to czuł jej jasno niebieskie oczy na swoim ciele. Wziął łyka zerkając na nią, uśmiechnął się promiennie w jej stronę pokazując rząd swoich biały zębów.
- Cześć, Ashley Jestem - uśmiechnęła się patrząc na niego po czym wyciągnęła swoją prawą dłoń.
- Cześć, Justin - ścisnął delikatnie jej drobną dłoń uśmiechając się nadal. Na pierwsze spojrzenie wyglądała na tanią, parę  drinków i było by po wszystkim. Napił się whisky którego już nie było po chwili. Wdał się w  rozmowę z dziewczyną która siedziała obok, Jak okazało się była tu sama bo jej przyjaciółka nie przyszła.
- Zamówił byś mi sok proszę ? - powiedziała i zatrzepała rzęsami jak taka prawidłowa barbie.
- Nie Wolała byś czegoś mocniejszego ? - zapytał z nadzieją że się zgodzi a gdy dziewczyna kiwnęła głową na tak on wstał i zamówił jej drinka, znał barmana co oznaczało że on znał go również, chłopak mrugnął go niego prawym okiem a po chwili w dłoni miał już mocnego drinka. Jego podryw na jedną noc zawsze taki był, mocny drink, rozmowa, zauroczenie i łóżko.  Z Jego wyglądem, ciemnymi oczami i uśmiechem nie trudno było oczarować dziewczynę. Kilkanaście minut później widział że oczy Ashley błyszczą się już i to porządnie, co oznaczało że alkohol pływał już w jej krwi a dziewczyna zaczęła się śmiać z byle czego. Justin wykorzystując moment położył swoją dłoń na jej udzie przejeżdżając po nim delikatnie opuszkami palców. Przez ciało dziewczyny przeszły miłe dreszcze a jej wzrok zatrzymał się na jego tęczówkach które również się błyszczały. Mimo to chłopak nie był pijany, za dużo przeżył by jedna szklanka whisky na niego zadziałała. Przysunął swoją twarz bliżej dziewczyny i przejechał delikatnie językiem po jej dolnej lekko różowej wardze, dziewczyna od razu przysunęła się bliżej niego kładąc dłoń na jego karku. Wiedział że już osiągnął to co chciał, zamruczał jej do ucha uśmiechając się delikatnie. Pociągała go i to bardzo a gdy poczuł jej dłoń na swoim krok przymknął na chwilę oczy.
- Mieszkam Nie Daleko - wyszeptał jej do uszka, wiedział że dziewczyny mają słabe głowy i pewnie jutro nie będzie nawet pamiętała gdzie on mieszka. Ashley bez wahania wstała o mal się nie wywalając, Justin wstał za nią i obejmując ją w pasie wyszli z klubu.  (...)
- Justin, Zróbmy to - wymruczała mu do ucha, stykali się ciałem a on przypchnął ją do ściany, dziewczyna czuła dotyk chłopaka wszędzie a w miejscu gdzie były jego dłonie jej skóra płonęła z podniecenia. Zaczął całować ją po szyji a na samą myśl że zobaczy za chwilę ją nago przez jego ciało przechodziła fala ciepła. Zamruczał jej do ucha ściągając  z niej jej jasno różową luźną koszulkę. Dziewczyna zaczęła pchać go na łóżko na którym był wielki materac. Kilka minut później obydwoje byli już nadzy, chłopak jeździł ustami po jej całym ciele,  gdy musnął jej brzuch schodząc niżej dziewczyna cicho jęknęła, płonęła od środka a jej oddech był przyśpieszony. Przewróciła go tak że tym razem to ona była na górze, chciała już zacząć ale Justin ją powstrzymał.
- Ej nie Tak Prędko - zamruczał zagryzając dolną wargę po czym wyciągając rękę zaczął szukać czegoś w szufladzie, każdy mógł się domyślić co to było. Nie Chciał popełnić tego samego błędu po razu drugi, kiedyś już tak zrobił i gdyby nie pechowa śmierć jego dziewczyny pewnie mieli by teraz dwu letniego synka lub córeczkę, to właśnie jego śmierć tak bardzo go zmieniła. Był czułym chłopakiem który nie potrafił odmówić pomocy, a teraz zrobił się inny, nie Obchodzili go inni bo on był najważniejszy, ale Mimo to wierzył że gdzieś w środku jego jest ta mała cząstka starego Justina.  Po Chwili przewrócił dziewczynę będąc nad nią, wszedł a nią  delikatnie ale gwałtownie przez co w pokoju rozległ się jęk, z każdą sekundą poruszał się coraz mocniej i szybciej przez co dziewczyna ledwo brała oddech, za to jego oddech był przyśpieszony do granic możliwości, paznokcie blondynki wbijały się w plecy chłopaka co dawało mu wielką satysfakcję że może doprowadzić dziewczynę do takiego stanu, od czasu do czasu pomrukiwał czując że zaraz dojdzie, jego dziewczyna na jedną noc wygięła się do tyłu łapiąc go za dłoń a z jej ust wydobył się cichy ale zadawalający dźwięk. Kilka sekund później Justin opadł obok Ashley a ona wtuliła się w niego mocno. Dobrze wiedział że nie może zasnąć bo przecież obudzi się już trzeźwa dlatego też po chwili wstał i zaczął się ubierać.
- Chodź, Odwiozę cię  - powiedział a Ashley lekko zdziwiona wstała i zaczęła się ubierać (...)
_________________________________________
Nie, Nie Nie, Nie Wszystkie Rozdziały takie będą, zobaczycie to będzie coś
Całkiem nowa wena i całkiem inne opowiadanie.
Zapraszam na następną część które bedzie jeszcze dzisiaj :) 
A , Jeżeli czytasz to zostaw komentarz to dla mnie ważne kiedy wiedze że ktoś czyta