niedziela, 18 listopada 2012

rozdzial 2

Siedząc w swoim domu skrzywił się delikatnie na myśl czego ma zrobić. Miał już po woli ,dość, wcale nie chciał robić nic złego nikomu. Po prostu chciał żyć własnym życiem i zapomnieć o wszystkim innym.
- Justin słuchasz mnie w ogóle ? - zapytała Katy patrząc  na niego kątem oka.
- Co skarbie? - odpowiedział zapominając już o czym myślał, gdy dziewczyna była obok niego zapominał o całym innym świecie. Najzwyczajniej w świecie wtulił się w nią mocno zamykając swoje oczy. Tak bardzo bał się że straci ją lub coś stanie na drodze ich szczęścia. Znali się tal długo a gdy w końcu byli już razem wszystko zaczęło się pieprzyć. Po kilku minutach ciszy Katie Spojrzała na chłopaka, nie pytała co Się dzieje bo nie chciała nalegać, wiedziała że gdyby chciał powiedział by jej co się dzieje.
- Justin, Ja muszę Już iść, Obiecałam mamie że zadzwonię do niej około 15, wtedy mają tam tańszą linie telefoniczną - wyjaśniła blondynka przyglądając mu się.
- Jasne, rozumiem, wpadnę do ciebie około 21 - powiedział odprowadzając ją do drzwi, gdy niebiesko oka złapała już za klamkę on złapał ją za nadgarstki i przyciągnął do siebie, musnął czule jej usta tak jak by bał się że za chwilę ona się rozpłynie.
- Kocham cię - dodał po chwili, odprowadził ją wzrokiem do jej białego samochodu, ich samochody były tak podobne że można było się pomylić. Mieli ten sam styl co nie przeszkadzało im ani trochę.  (...)
" Obiecałeś że będziesz o 21, jest 21:30, nie wiem, mam iść spać
czy poczekać na ciebie? Miło było by gdybyś się chociaż odezwał
bo zdążyłam się stęsknić za tobą. Czekam do 22.
Kocham Cie. " 
Czytając tego sms wiedział że jest już spóźniony, mimo to nie umiał teraz o tym myśleć, po wysłaniu sms o treści " mam dość, róbcie co chcecie ale  mi, moją rodzinę zostawcie w spokoju ". był taki nie pewny gdy kilkał  wyślij. Trzęsącą ręką otworzył drzwi od samochodu. Gdy Po chwili znajdował się w nim co chwilę zerkał w lusterko jadąc za nim. Gdy po kilku minutach podjechał pod dom swojej dziewczyny zobaczył pod nim dwa czarne samochodu. Nie podobało mu się to dlatego zanim wysiadł napisał szybkiego sms do Katy o treści " nie wychodź z domu, kocham cie " Wiedział że niebiesko oka dziewczyna będzie ciekawska, kładąc telefon obok swojego siedzenia wysiadł. 
- Czyli jak to koniec ? - usłyszał głos wysokiego mężczyzny zamykając drzwi, gdy tylko odwrócił się samowolnie oparł się o maskę. 
- Ale dziewczyna to chyba nie rodzina prawda ? - dodał po chwili trzymając czarny pistolet w dłoni. 
- Zostaw Ją w spokoju - warknął Justin. Nie bał się w tej chwili, myślał tylko o swojej mamie i niebiesko okiej dziewczynie która stała za oknem  i przyglądała się wszystkiemu. Modlił się w myślach by nie zauważyli jej. 
- Tak masz rację, musimy dać ci jeszcze trochę czasu, ale nauczka się też przyda - dodał po chwili i odsuwając się na kilka kroków w tył strzelił pistoletem wracając do samochodu. Gdy dziewczyna wyglądająca z za okna usłyszała strzał wyleciała z domu jak popażona, jedyne co to zobaczyła 2 samochody odjeżdżające z piskiem obok i justina leżącego na ziemi w krwi.
- Justin ! - wrzasnęła podbiegając do niego, natychmiastowo wyciągnęła  telefon chcąc zadzwonić na pogotowie. 
- Nie, nie dzwoń - powiedział krzywiąc się z bólu i trzymając dłoń na brzuchu z którego lała się krew. 
- Justin zwariowałeś ! trzeba zadzwonić na pogotowie i policje ! znasz wogóle tych ludzi ! - wrzasnęła wpisując numer trzęsącymi dłońmi. 
- Katy mówie coś do siebie .. - powiedział biorąc głębszy oddech.
- W Moim samochodzie jest telefon, weź go - dodał po chwili z zamkniętymi oczami, gdy je otworzył zobaczył sporą ilość krwi wokół niego. Gdy miał już swój telefon poprosił ją by zadzwoniła pod numer który jest zapisamy jako A. Czemu ? A to pierwsza litera alfabetu i tak było najłatwiej . 
- Stary, pomocy potrzebuje i to natychmiast -  powiedział z bólem i jękiem. Jego przyjaciel od razu zojentował się o co chodzi, 23 letni Petter wysłuchał co ma do powiedzenia a po kilku minutach usłyszał najeżdżający samochód. Nie mógł przecież zadzwonić na pogotowie, pytali by go co jak czemu kto , a  tego nie mógł powiedzieć. Po chwili widział już tylko ciemność. 

_____________
HAHA nie podoba mi sie, całkiem inaczej sobie to wyobrażałam :D
mam nadzieje że skomentujecie 

4 komentarze:

  1. super mam tylko nadzieję że Jus się pozbiera :/ czekam na nn:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuuu, ale się porobiło. Biedny Jus. :c
    Pozdrawiam i czekam na następny. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. mi się podoba :D czekam na nn;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny. Po prostu zaczyna sie nieziemsko. Jestem ciekawa jak dalej to sie potoczy. Tak wiec pisz szybciutko!.
    Much love Miśka<3

    OdpowiedzUsuń